Wsparliśmy Piaseczno w Siedlcach
Dodane przez CiENKi_ dnia Sierpień 27 2009 17:21:51
Mimo, że wczoraj w Kutnie nie pojawiła się delegacja 'niebiesko-czerwonych' fanów, to jednak środa nie była dniem odpoczynku dla kibiców Narwi. Przebywający w zeszły wikend na meczu w Ostrołęce, kibice KS Piaseczno, zaprosili nas, aby razem z nimi odwiedzić Siedlce. Tak więc wczoraj ok. godz. 14, pięciu fanów naszego klubu ruszyło 'czerwoną strzałą' w kierunku Siedlec. Droga mijała na kontemplacji i ogólnej zadumie. Prowadziliśmy nierówną walkę z rolnikami, którzy chcieli przeszkodzić naszej ekspedycji i raczyli nas smrodem obornika rzucanego na pola. Po drodze mijaliśmy różne ciekawe miejscowości, mi osobiście spodobała się nazwa: 'Pęknięty Kamień'. Po dojechaniu do Siedlec, nie mieliśmy problemów ze znalezieniem stadionu, ale już problemem było znalezienie wejścia na niego. Mieliśmy szanse pozwiedzać szatnie zawodników, spotkać obserwatora meczu, którym okazał się dobrze nam znany były pracownik naszego klubu. Gdy próbowaliśmy wejść przez wejście dla zawodników, to na drodze stanął ochroniarz i mniej więcej wytłumaczył gdzie mamy się udać. W końcu po długim spacerze znaleźliśmy się przed główną bramą, ale jak się okazało B. z Pogoni (wielkie dzięki za wszelką pomoc i późniejsze towarzystwo) ogarnął nam wejście za darmo, tyle tylko, że przez... wejście dla zawodników. Czyli spowrotem spacerek przez park i już tym razem udało nam się wejść. Kibiców z Piaseczna było ok. 35, ale zjeżdzali się przez cały mecz (rekordziści dotarli dopiero na dwie ostatnie minuty meczu). Na płocie zadebiutowała nowa flaga KS'u, a obok powiesiliśmy swoją 'datówkę'. Mecz był ciekawym widowiskiem, trzymającym w napięciu do ostatnich minut. Po pierwszej słabej połowie w wykonaniu zawodników Piaseczna, w drugiej widzieliśmy jakby inny zespół. Niestety, ale w ostatniej akcji meczu Siedlczanie strzelili bramkę, która dała im remis. Na trybunach dobry doping z obu stron. Miejscowi wystawili ok. 50 osobowy młyn, wywiesili także 3 flagi (jedną swoją, jedną Strzelca Chodów i reprezentacyjną). Oba młyny łączyły się w przyśpiewkach o Legii oraz wspólnie wyrażały co myślą o obecnych właścicielach stołecznego klubu. Po meczu wraz z Piasecznem i wspomnianym już wcześniej B. udaliśmy się do pobliskiej 'żabki', gdzie dokonaliśmy zakupów, a niektórzy nic nie kupowali, ale i tak byli zadowoleni ;) Następnie wszyscy udali się na degustacje, która odbywała się na początku przed sklepem, a później na pobliskim podwórku. Zabawa była przednia, ale jak to zawsze bywa, w końcu trzeba było się pożegnać i ruszyć w drogę powrotną, która minęła nam bardzo szybko m.in. dzięki prowiantowi, który otrzymaliśmy od fanów KS'u. Na koniec chciałbym bardzo podziękować kibicom Piaseczna, za przyjęcie nas oraz gościnę.