Piłkarskie Rodziny MZKS-u
Dodane przez narvi dnia Lipiec 25 2010 14:02:35
Trwa przerwa między sezonami, już niedługo kolejne urodziny Narwi - jest więc to idealna pora na teksty "okołopiłkarskie" i niezwiązane z bieżącym sezonem. Tym razem kilka słów na temat Narwiańskich familii...

Mówi się czasami, że ktoś nosi "prawdziwie piłkarskie nazwisko". Tyczy się to wszystkich młodych Żmudów, Lubańskich ale i całych pokoleń piłkarzy z ojca, dziada (czy już nawet pradziada) o mało znanych w świecie nazwiskach. Jeśli chodzi o Ostrołękę, to też znalazłoby się miejsce na "piłkarskie nazwiska". Lelujka, Marczak, Eller, Sadłowski, Gontarz, Karwul czy Roman - to piłkarskie rodziny które obecne są na naszych boiskach od lat (czytaj więcej)

Rozszerzona zawartość newsa
Mówi się czasami, że ktoś nosi "prawdziwie piłkarskie nazwisko". Tyczy się to wszystkich młodych Żmudów, Lubańskich ale i całych pokoleń piłkarzy z ojca, dziada (czy już nawet pradziada) o mało znanych w świecie nazwiskach. Jeśli chodzi o Ostrołękę, to też znalazłoby się miejsce na "piłkarskie nazwiska". Lelujka, Marczak, Eller, Sadłowski, Gontarz, czy Roman - to piłkarskie rodziny które obecne są na naszych boiskach od lat.

Antoni Lelujka


Zacząć trzeba od Antoniego Lelujki, pradziadka Pawła i Michała Lelujków piłkarzy odpowiednio KS CK Troszyn (dawniej również Narwi i Korony Ostrołęka) i Narwi. Zastanawialiśmy się już, gdzie grać mógł pan Antoni (na zdjęciu trzeci od lewej wśród stojących) i wyszło na to, że albo w KSM-ie [Katolickie Stowarzyszenie Młodzieży] albo WKS-ie [Wojskowy Klub Sportowy] Strzelec Ostrołęka. Wnukiem Antoniego jest zaś Dariusz Lelujka, ojciec Pawła i Michała, obecnie pracownik firmy EL-SAM i zawodnik oldbojów Narwi. Dodajmy, że piłkarz ten był jednym z najsolidniejszych punktów drużyny niebiesko-czerwonych w latach kiedy grał (taki Mariusz Marczak, tylko bodaj grający po drugiej stronie, także w linii obrony).

Kolejną rodziną, bez jakiej nie byłoby MZKS-u są Marczakowie. I tu trzeba od razu zaznaczyć, że należą do niej także... Romanowie (nie mylić z rosyjskimi carami Romanowami ;)). Waldemara Marczaka większość z Was kojarzy jako trenera Narwi, Korony HiD, Orza Goworowo, Kurp-Dachu Plastmo (dziś KS CK) Troszyn, czy jako opiekuna Orlika przy SP nr 6. Tymczasem jako zawodnika śmiało można go sklasyfikować jako jedną z legend naszego klubu. Zresztą tak samo, jak jego brata Leszka. Obaj byli filarami drużyny, obaj strzelili dla niej mnóstwo bramek. Pan Waldemar był powoływany do reprezentacji Mazowsza w czasach, gdy Ostrołęka była głęboką futbolową prowincją (wespół z Marianem Ellerem, o którym później). Nie zapominajmy o Mariuszu, synu Waldemara obecnym piłkarzu Narwi. Jego karierę możecie śledzić na bieżąco, toteż pozostaniemy przy przywołaniu jego osoby ;-) [życzymy szybkiego powrotu do zdrowia]

Kiedy dodamy, że Waldemar i Leszek mają też siostrę, która wyszła za mąż za pana o nazwisku Roman, sytuacja staje się jeszcze ciekawsza. Oto bowiem z tego związku przyszli na świat Arkadiusz i Marcin, obaj przez lata grający w Narwi (oraz Koronie, której najlepszym w historii strzelcem wciąż pozostaje Arek R.). Nie musimy ich również zbytnio przedstawiać...

Teraz wracamy do wspomnianego Mariana Ellera. Jest on często nazywany najlepszym piłkarzem w historii MZKS-u. Gdyby urodził się choć dekadę później, albo w innym mieście, zrobiłby karierę dużo większą, niż bycie legendą czwartoligowego klubu. Reprezentant Mazowsza, od juniora do czasów gdy był już weteranem reprezentant jednego klubu, czołowy strzelec, człowiek, który w dobrej formie sam potrafił wygrać mecz. Mniej zachowało się wspomnień o jego bracie Krzysztofie, który również przez lata oglądany był w pierwszym składzie MZKS-u, z tym, że częściej w defensywie.

A jeśli defensywa to bracia Gontarze, chociaż obaj grywali także w pomocy. Są (szczególnie starszy z nich) przejściem od "dawnej Narwi" do "tej, którą jeszcze pamiętamy". Zbigniew grał oprócz Narwi w Gromie Czerwony Bór (służba wojskowa), Świcie Nowy Dwór i Huraganie Lipniki; Jan na pewno w ostatnim z tych klubów. Obaj zostawili na boisku dużo serca i woli walki. Choć po powrocie do Narwi Zbigniew był takim rutyniarzem, że po prostu wiedział jak się ustawić, żeby być przy piłce przed przeciwnikiem ;-) Teraz w Koronie HiD tradycje rodzinne kontynuuje syn Zbigniewa, Kamil. Razem z nim gra również Kacper Karwul, syn Ireneusza - utalentowanego piłkarza Narwi (oraz Gromu Czerwony Bór w tym samym czasie, co i Z.G.), przez lata zawodnika podstawowej jedenastki.

Na koniec pozostają nam bracia Sadłowscy. Dwaj bliźniacy to Tomasz i Jarosław a do kompletu dochodzi jeszcze stryjeczny brat z tego samego rocznika (przez niektórych kibiców zwany ostrołęckim Georgem Bestem) Mariusz vel Dyluś (przy okazji rozwiązanie zagadki dla głowiących się - Sadłowscy pochodzą z Dylewa i stąd też najprawdopodobniej pseudonim jednego z nich). Tomek był przez prawie dekadę kapitanem niebiesko-czerwonych, Jarosław przez jednak sporo krótszy czas pełnił tę funkcję w Koronie HiD. Wcześniej i później grał w Narwi. Najbardziej zaskakującą decyzję podjął zaś Mariusz, którego umiejętności prezentowane na wszelkich turniejach halowych dalej sprawiają duże wrażenie - w momencie w którym cała kariera była przed nim postanowił wziąć ślub i zostawić piłkę dla Większej Miłości ;-) Bywa i tak!